Witamy na stronie Urzędu Gminy w Rudzińcu.

Piosenka nagrana w Poniszowicach to szczera opowieść o miejscu, w którym dorastał i wciąż mieszka. W rozmowie opowiada nam, dlaczego w swojej twórczości wraca właśnie do tych miejsc i co dla niego znaczą.


Szymon: Poniszowice to moja wioska. Tu się wychowałem, tu mieszkam i to miejsce po prostu uwielbiam. Jeżdżąc do Warszawy, Wrocławia, Krakowa czy Gliwic nigdy nie czuję się tak dobrze, jak tutaj. Sąsiedzi, ludzie, krajobrazy - to wszystko jest piękne. Tu mam swoje wspomnienia i swoje lata młodzieńcze.

R: Jakie miejsca pojawiają się w klipie?
Szymon: Zobaczycie boisko w Poniszowicach, drogę z Niekarmii do Poniszowic wśród pól kukurydzy, szkołę, ulicę Strażacką, wjazd od strony Niewieszy obok domu naszego sołtysa. Pojawia się też most autostrady między Widowem, a Łanami oraz plaża w Niewieszy nad Pławkami. To miejsca, które są częścią mojego życia.

R: Wspominasz w piosence także lokalne tradycje i zabytki.
Szymon: Tak, nawiązuję do naszego zabytkowego kościoła w Poniszowicach pw. św. Jana Chrzciciela. Wspominam też Sznurową Górę, związaną z dawnymi dziejami parafii. Te miejsca są dla mnie ważne, bo stanowią część naszej historii.

R: Co najbardziej pamiętasz z lat dzieciństwa?
Szymon: Refren piosenki mówi o tym, że człowiek cały czas na coś czekał. W szkole czekaliśmy na lato, aż przyjadą znajomi z Niemiec. Wtedy bawiliśmy się razem, jeździliśmy na Pławniowice, całe dnie spędzaliśmy na boisku. Rodzice musieli nas wołać, żeby wrócić do domu. To były piękne, szczere chwile.

R: W tekście podkreślasz różnicę między wsią a miastem.
Szymon: To nie jest krytyka. Mam szacunek do miasta i do wsi, ale mam wrażenie, że na wsi dzieci mają więcej możliwości spędzania czasu razem. Nie są tak wciągnięte w świat komputerów. U nas zawsze było coś do roboty, zawsze była okazja, żeby się spotkać i wspólnie działać.

R: Twoja twórczość ma też wymiar motywacyjny. Dlaczego to dla ciebie ważne?
Szymon:  Chcę pokazać, że nieważne, czy jesteś ze wsi, czy z miasta - możesz osiągnąć wszystko. Moim marzeniem była walka na gali freakowej. Może to nie jest cel do naśladowania, ale dla mnie było zaszczytem, że mogłem tam wystąpić. To pokazuje, że można spełniać marzenia, jeśli się tego chce. Lubię motywować dzieci i młodzież. Chcę im uświadomić, że nie można dać sobie odebrać marzeń tylko dlatego, że ktoś się śmieje czy nie wierzy.

R: Czy sam doświadczyłeś takich sytuacji?
Szymon: Tak, w szkole średniej i na studiach. Niekiedy nauczyciele potrafią skreślić marzenia ucznia, a rówieśnicy się śmieją np. z tego, że mówimy po śląsku albo że jesteśmy ze wsi, ale to nie ma znaczenia. Nieważne, czy ktoś się śmieje – ty sam przeżywasz swoje życie i sam jesteś kowalem swojego losu.

R: Jakie przesłanie chciałbyś przekazać swoim słuchaczom?
Szymon: Żeby nigdy się nie poddawali. Żeby robili to, czego naprawdę pragną. Życie pisze różne scenariusze, ale jeśli masz możliwość, żeby spróbować, to rób to. Szanse łatwo przechodzą przez palce. Najważniejsze, by słuchać swojego serca i nie bać się iść własną drogą.

Jego utwór to nie tylko rap o Poniszowicach. To hołd dla rodzinnej wsi, ludzi, wspomnień i tradycji. To także apel do młodych, aby wierzyli w siebie, nie rezygnowali z marzeń i pamiętali, że niezależnie od miejsca pochodzenia można sięgać wysoko.


 

Przewiń do góry