Miłość, która brzmi inaczej. "Miłość w tonacji blue" już jutro!
Czasem wystarczy wyciszyć światło, zwolnić tempo i pozwolić muzyce zrobić swoje. Taki właśnie będzie koncert „Miłość w tonacji blue”, który już jutro odbędzie się w Gminnym Ośrodku Kultury. To nie tylko muzyczne wydarzenie, ale także spotkanie z artystką, dla której scena jest przestrzenią szczerości, bliskości i prawdziwych emocji.
Z Katarzyną Łacisz rozmawiamy o muzyce, miłości i o tym, dlaczego takie miejsca jak GOK mają dziś szczególne znaczenie.
Kim jesteś, kiedy schodzisz ze sceny i gasną światła?
Zawsze jestem sobą. Oczywiście są momenty, w których jestem aktorką i wcielam się w role, ale bardzo zależy mi na autentyczności. Na byciu w zgodzie ze sobą, ze swoimi wartościami i z tym wszystkim, co mam „spakowane w plecaku doświadczeń”.
W którym momencie życia muzyka naprawdę stała się „Twoja”, a nie tylko zawodem?
Muzyka nigdy nie była tylko zawodem. Sztuka jako forma ekspresji, nie jest pracą w klasycznym sensie. W pewnym momencie stała się także źródłem dochodu, ale przede wszystkim jest moim najbliższym sposobem komunikowania się z otaczającą mnie rzeczywistością.
Co najbardziej cenisz w spotkaniach z publicznością?
Energię, która się wytwarza. To, co dzieje się pomiędzy energią publiczności a energią twórców na scenie. Ten żywy kontakt i moment zderzenia są absolutnie wyjątkowe.
Jaką część siebie zabierasz na koncert „Miłość w tonacji blue”?
To opowieść o miłościach, w liczbie mnogiej. Miłość jest trudnym i bardzo szerokim zjawiskiem. Od lat artyści próbują oddać różne uczucia, które jej towarzyszą. My sięgamy po covery różnych odcieni miłości, niekoniecznie w tonacji „pink”, ale także w tonacji „blue”.
Co dla Ciebie oznacza tytuł „Miłość w tonacji blue”?
„Blue note” kojarzy się z jazzem, ale też z kolorem, czymś szarym, niebieskim, refleksyjnym. To taka przestrzeń pomiędzy radością a smutkiem, bardzo prawdziwa.
Gdybyś miała opisać ten koncert jednym uczuciem, co by to było?
Refleksja. Taka spokojna, nienarzucająca się, ale zostająca z człowiekiem na dłużej.
Co sprawi, że ten koncert będzie czymś więcej niż zwykłym „wyjściem na muzykę”?
To będzie koncert, na którym będzie można się wzruszyć i uśmiechnąć. Chciałabym, żeby był trochę refleksyjny. Większość osób usłyszy utwory, które dobrze zna, ale być może usłyszy je inaczej. Zależy nam na stworzeniu atmosfery bliskości i wspólnej energii wokół muzyki i słów.
Co najbardziej zapamiętujesz z kameralnych spotkań z widzami?
Ogromną przewagą takich spotkań jest realna bliskość fizyczna. To bardzo dużo zmienia. Możliwość popatrzenia sobie w oczy, bycia razem, bez dystansu.
Dlaczego warto czasem zajrzeć do GOK-u, nawet bez szczególnej okazji?
Bo to miejsce jest wspaniale prowadzone i ma wspaniałego gospodarza. A gospodarz jest najważniejszy. GOK to przestrzeń, w której zaprasza się zarówno twórców, jak i odbiorców sztuki. To naprawdę zaczarowane miejsce. Niesamowite, że w tak małej miejscowości można robić tak ładną, prawdziwą sztukę.
Jakie znaczenie mają dla artystów takie miejsca jak GOK?
Dla mnie ogromne. Wierzę w sztukę, która jest dla ludzi. Na dużych scenach często pojawiają się oczekiwania, oceny, krytyka, a w takich miejscach możemy spotkać się ze „zwykłością”. Bez presji, bez nadmiaru, bez potrzeby błysku. To są bardzo prawdziwe przestrzenie.
Jedno słowo, które najlepiej opisze wieczór 6 lutego?
Aksamit.
Gdybyś miała zaprosić mieszkańców jednym zdaniem, co byś im powiedziała?
To są takie wydarzenia, po których wychodzi się przed własny dom i ten najbliższy świat wydaje się inny. Dobrze wiedzieć, że tuż za rogiem, u sąsiadów, powstają piekne rzeczy. Sztuka, które łagodzi obyczaje.
Rozmowa z Kasią pokazuje, że koncert „Miłość w tonacji blue” będzie czymś więcej niż muzycznym występem. To zaproszenie do świata emocji, refleksji i autentycznego spotkania. Bez pośpiechu, bez nadmiaru, za to z uważnością na drugiego człowieka i na dźwięk. Kameralna forma koncertu, bliski kontakt z publicznością oraz znane utwory zaprezentowane w nowym, bardziej intymnym brzmieniu sprawią, że ten wieczór stanie się okazją do zatrzymania się i spojrzenia na codzienność z innej perspektywy.
Już jutro Gminny Ośrodek Kultury stanie się przestrzenią wspólnego przeżywania muzyki i słów. To propozycja dla tych, którzy chcą usłyszeć więcej niż tylko dźwięki i poczuć, że sztuka naprawdę potrafi być blisko ludzi.

